Ogrzewanie w Japonii
Japonia, pomimo stosunkowo niewielkiej powierzchni (porównywalnej z powierzchnią Polski) jest bardzo rozległym krajem. Wyspa Hokkaido leży na szerokości geograficznej podobnej np. do Rumunii, podczas gdy południowa jej część, czyli Okinawa jest już w podobnej strefie jak środkowy Egipt. Jednak największe miasta Japonii, a więc Tokio, Osaka czy Nagoya umiejscowione są gdzieś po środku tego zakresu. Oznacza to, że dla większości Japończyków choć lato bywa gorące (i okropnie wilgotne), to zimą temperatura spada czasem do 0°C. Porównując to do nierzadko srogich zimowych temperatur w Polsce, może się wydawać, że to cały czas dość ciepło (jak na okres zimowy). Czy aby na pewno?
Mieszkaniec standardowego polskiego mieszkania wracając do domu z zimowego spaceru z rodziną może cieszyć się błogim ciepłem, bowiem tak wspaniały wynalazek, jakim jest centralne ogrzewanie, zapewnia mu tzw. temperaturę pokojową. Zdejmuje więc rękawice, czapkę, buty oraz płaszcz i już może zrelaksować się zasiadając w fotelu, przy czym nie istotne jest, w którym pokoju fotel ten się znajduje - wszędzie bowiem panuje mniej-więcej ta sama temperatura.
Wydaje się to oczywiste, prawda? Otóż do Japonii nie dotarł jeszcze ten cud współczesnej techniki, jakim jest centralne ogrzewanie. Mało tego - z nieznanych autorowi powodów (oświećcie mnie, inżynierowie budownictwa japońskiego!) ściany czy dach nawet obecnie budowanych domów nie posiadają żadnej warstwy izolacyjnej, lub warstwa ta ma raczej niezbyt imponującą grubość.
W celu dokładnego zorientowania się w temacie udałem się do pobliskiej firmy budowlanej, która oferuje prezentację rzeczywistych elementów wyposażenia, jak również pokaz technologii stosowanej w oferowanych wyrobach. Na pytanie o izolację termiczną pan prezenter wypiął dumnie pierś i oznajmił z powagą, że mają w ofercie niespotykaną w ofertach innych firm budowlanych doskonałą izolację ścian: watę mineralną o grubości 3cm! Na moją uwagę o technice budowlanej stosowanej w Polsce (zwykle ok. 15cm materiału izolacyjnego) oczy pana prezentera powiększyły się wyraźnie, a wypięta klatka wróciła do pozycji wyjściowej.
Mało tego, szyby w oknach nawet najnowszych mieszkań nie są w stanie zapewnić odpowiedniej izolacji - składają się zwykle z pojedynczej lub dwóch, umiejscowionych bardzo blisko siebie szyb.
W jaki sposób zatem w takiej sytuacji radzą sobie z zimą Japończycy? Otóż mają oni do dyspozycji różnego rodzaju urządzenia: klimatyzatory posiadające funkcję ogrzewania, elektryczne ogrzewanie podłogowe (zwykle tylko w salonie), grzejniki olejowe, różnego rodzaju "słoneczka", oprócz tego elektryczne dywany oraz tak lubiane przez wszystkich (szczególnie bardziej zaawansowanych wiekowo) Japończyków: kotatsu. Dla niewtajemniczonych małe wyjaśnienie: kotatsu ma postać stolika, przy czym podłoga pod stolikiem jest obniżona względem pozostałej części pomieszczenia; stolik ten wyposażony jest w grzałkę (oryginalne kotatsu działało na węgiel drzewny) umieszczoną pod blatem. Zasiadając przy takim stoliku przykrywamy nogi kocem tak, aby ciepło nie uciekało na zewnątrz.
Ponieważ urządzenia te zużywają energię elektryczną, która w Japonii jest dość droga, zatem większość domostw ogranicza się do ogrzewania jedynie tych pomieszczeń, które w danej chwili używają. Nawet bowiem, jeżeli ogrzewane jest dane pomieszczenie, to po wyłączeniu ogrzewania wychładza się ono w ekspresowym tempie.
Zabawne jest więc czasami, kiedy na wiadomość, że pochodzę z Polski znajomi mówią: "Tam musi być strasznie zimno, prawda? ".
Na koniec moja rada dla tych, którzy wybierają się do Kraju Kwitnącej Wiśni w okresie zimowym: trzymajcie się ciepło!
Poprzednia część tej lekcji: Ceremonia picia herbaty
Następna część tej lekcji: Jadę do Japonii!
